Śląska policja woli sprzedać konia, niż oddać go policjantowi, który się nim opiekował. Mars służył społeczeństwu dziewięć lat, aż zachorował na żołądek. Cena wywoławcza: 900 zł
Policja od sierpnia zeszłego roku traktuje swoje konie jak psy. Wedle nowego zarządzenia komendanta głównego jeździec może zabrać konia wycofanego ze służby. Tak się zdarzyło m.in. w Szczecinie i w Chorzowie. Konia można też sprzedać albo poddać eutanazji, decyduje o tym właściwa komenda wojewódzka.
Koń trzymany jest w policji do 15. roku życia, chyba że wcześniej się rozchoruje - tak jak Mars. Ma 13 lat, policyjną karierę rozpoczął w 2001 roku na posterunku konnym w Chorzowie. Od szkoleń do końca patrolował park z Dariuszem Rekiem. Przywiązali się, wystarczyło, że policjant zawołał konia po imieniu i Mars wracał z pastwiska. - Wychowałem się na wsi, jeździłem konno na oklep - opowiada Rek. - Gdy w chorzowskiej policji pojawiły się konie, byłem dzielnicowym w bytomskim Bobrku. Natychmiast wystąpiłem o przeniesienie.
Mars pod Rekiem obstawiał mecze i koncerty na stadionie śląskim. Nauczył się rozpędzać tłumy. Niestraszne mu były pękające baloniki, trzepotanie flag i wystrzały z broni gładkolufowej. Do zadań Reka należała nie tylko jazda. Każdy policyjny jeździec musi również konia oporządzić. - Gdy zaczął chorować, kupowałem mu leki i płaciłem za weterynarza z własnej kieszeni - mówi Rek.
Koniom policyjnym najczęściej wysiadają stawy i kręgosłupy. Marsa skręcała kolka, prawdopodobnie od wrzodów żołądka. Coraz rzadziej był zdolny do pracy, leczenie nie pomogło. Tracił na wadze, do tego doszło uszkodzenie rogówki lewego oka. Ostatecznie w grudniu zeszłego roku komendant śląskiej policji wycofał Marsa ze służby. - Dowiedziałem się o tym nieoficjalnie i zaraz złożyłem raport o nieodpłatne przekazanie mi konia - mówi Rek. Wkrótce w portalu śląskiej komendy ukazało się ogłoszenie o wystawieniu Marsa na przetarg. Prośba Reka została odrzucona m.in. z braku warunków do przechowywania konia. Policjant mieszka w bloku, ale nikt go nie dopytał, że znalazł dla Marsa miejsce we wsi Bodzanowice na Opolszczyźnie.
Foto. Koń Mars | Pierwszy przetarg nie doszedł do skutku. Jedyny zainteresowany zakupem zrezygnował, gdy zobaczył Marsa. Podobno miał stwierdzić: "Koń jest za chudy". Wtedy Mars kosztował 1,8 tys. zł. Teraz ma pójść za połowę tej kwoty. Wymaga kosztownego leczenia, ale to gniady koń rasy wielkopolskiej, mierzy ponad 1,7 m w kłębie. Ustaliliśmy, że 900 zł za taki okaz to cena grubo poniżej wartości mięsa. Ktoś może na Marsie ubić niezły interes, jeśli sprzeda go na rzeź. - Warunkiem kupna konia jest zapewnienie mu dalszej opieki i godziwych warunków utrzymania - Marek Wręczycki, rzecznik śląskiej policji, przywołuje jedną z zasad zarządzenia komendanta głównego. Pytam w innych posterunkach konnych w Polsce, co się stało z wycofanymi zwierzętami. - Szkółka jeździecka kupiła - słyszę na przykład, ale dalszych losów nikt nie śledzi. Po "wybrakowaniu" (cytuję za policjantem ze Szczecina) koń zostaje "zdjęty ze stanu" (za Wręczyckim) jak zdezelowane auto, i tyle. - Konia nie można traktować przedmiotowo, tego zakazuje ustawa o ochronie zwierząt - mówi Dominik Nawa z Przystani Ocalenie, która prowadzi w Ćwiklicach pod Pszczyną przytulisko dla koni. - Za służbę społeczeństwu należy mu się dożywotnia emerytura. Tym bardziej że znalazł się opiekun, który chce mu tę emeryturę zapewnić. Opiekunowi też należy się zachowanie kontaktu z koniem, między nimi zrodziła się więź. |
Pytam Wręczyckiego, czy można odwołać drugi przetarg. - Brak przesłanek - ucina rzecznik. I dodaje, że jeśli Marsa znów nikt nie kupi, być może zostanie przekazany do przytuliska w Ćwiklicach, które przyjęło już z chorzowskiego posterunku dwa konie.
- Najważniejsze, żeby trafił w dobre ręce, a nie poszedł na kabanosy - cieszy się Rek. Nawa nie zamierza czekać na wynik przetargu. Chce wziąć w nim udział i przebić ewentualnego kupca. Potrzebuje jednak finansowego wsparcia. Informacje, jak przekazać datki na wykup Marsa, znaleźć można w internecie na stronie www.przystanocalenie.pl. Przetarg odbędzie się we wtorek.
Źródło: gazeta.pl





